środa, 21 sierpnia 2013

1.

Powoli otworzyłam swoje oczy.Przetarłam je dłonią i spojrzałam na zegarek.Dwunasta dwadzieścia osiem.Ach kocham wakacje,nikt nie każde ci szybko wstawać.Zeskoczyłam z łóżka,wzięłam ubrania i wyszłam z pokoju.Czułam sie dziwnie magicznie.Swoje kroki skierowałam do łazienki.Gdy znalazłam się w środku,zamknęłam za sobą drzwi.Podeszłam do zlewu i opukałam twarz,zimną wodą.Wytarłam się ręcznikiem i spojrzałam w wiszące powyżej lustro.Spoglądała na mnie brunetka z bladą,kładką cerą i małym noskiem.Wzięłam do ręki szczotkę i rozczesałam na prosto ściętą grzywkę.Przyjrzałam się sobie.Nic mi się we mnie nie podobało.Ach nie czekaj.Przybliżyłam twarz do lustra i zapaliłam światło w nim.Spoglądałam prosto w śliczne oczy.Może nie były zbyt duże,ale jakiego koloru.Morski niebieski przeplatany z jasnym zielonym otoczony czarną obwódką.Jedyna rzecz,która była we mnie ładna.Dużo osób często mi mówiło,że mam śliczne oczka.Zrzuciłam z siebie piżamkę i weszłam pod prysznic.Po chwili ciepłe kropelki wody opadły na moje ciało.Pogrążyłam sie w myślach.Niedawno zadano mi pytanie-"Kim naprawdę jesteś?"Hmm.Jestem Klarą.Trzynastoletnią dziewczynką,która idzie do pierwszej gimnazjum.Dziewczynką z wielką wybujałą wyobraźnią.Moja wyobraźnia jest naprawdę bardzo rozwinięta.Umiałam wyobrazić sobie dosłownie wszystko.Był to plus.Minusem było to,że płata mi często figle w nocy.Słyszę jak ktoś chodzi po domu,rozmawia lub głaska mnie po włosach.Czuje czyjąś obecność.A zaczęło się to bardzo niewinnie.Usłyszałam,a raczej moja wyobraźnia usłyszała jak ktoś chodzi po domu.Wstałam z łóżka i ostrożnie wychyliłam się za próg drzwi.Zobaczyłam(to znaczy moja wyobraźnia zobaczyła)chłopca który siedział obok poduchy mojego pieska.Podeszłam do niego cicho,lecz i tak mnie usłyszał.Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.Usiadłam przy nim i zaczęliśmy rozmawiać.Tak zastał mnie mój tata,o piątej rano.Zaczęłam mu tłumaczy,że rozmawiałam z chłopcem i wymachiwać rękami w jego stronę.Mój tata nikogo jednak nie widział.Miałam wtedy sześć lat.Owy chłopiec był ze mną przez kilka lat.W wieku dziesięciu lat zdałam sobie sprawę z tego,że to tylko moja wyobraźnia.Chłopiec,który rósł razem ze mną zniknął bez śladu i nigdy go już nie widziałam.To właśnie ta moja wyobraźnia stawiała mi przed oczami obraz chłopca a mój mózg podsuwał do głowy odpowiedzi tak szybko,że nie można sie było zorientować,czy to ja czy naprawdę jakiś chłopak.Uśmiechnęłam sie do tych wspomnień.Byłam dziwnym dzieckiem.Jaka jestem teraz?.Nadal dziecko z wyobraźnią.Zamiast siedzieć na komputerze jak wszyscy w moim wieku wolałam poczytać książkę o fantastyce.Nie miałam facebooka,twittera,gadu gadu i tego typu rzeczy.Nie miałam nawet naszej klasy.W sumie po co?Nie byłam za bardzo lubiana.Przez cały okres  przedszkola i szkoły miałam tylko dwójkę takich bliższych znajomych.Nikt nigdy mnie nie lubił.Nie za bardzo mi to przeszkadzało,choć przykro mi sie robiło gdy każdy miał z kim pracować na lekcji,tylko nie ja.Nie lubię oszustów.Wole prawdę od kłamstwa.Nie jestem pewna czy zaufałabym komuś kto mnie oszukał.Sama jestem szczera do bólu.Dużo osób uważa to za chamskie.Ale tak naprawdę wszyscy chcą prawdy,a gdy już ją dostaną to narzekają,że ich to boli.Jestem zawsze pogodna i dla każdego miła .Wierzę w magię i nadal mam nadzieje,że stanie sie coś magicznego w moim życiu.Wiem jestem śmieszna.Skończyłam sie płukać z piany i wyskoczyłam z prysznica.Wytarłam się ręcznikiem i obwiązałam sie nim.Wyszłam z łazienki.Dom był zupełnie pusty.Siostra spała i koleżanki,rodzice w pracy a brat już rano pojechał do dziewczyny.Weszłam do pokoju i szybko sie ubrałam.Nie wiedziałam co mam teraz robić.Dopiero za godzinę spotykam sie z Agnes.Spojrzałam na moją wielką przestronną szafkę z książkami.Wszytko mam już przeczytane.Trzeba by kupić coś nowego.Dobra ide pooglądać telewizje,zdecydowałam sie.Przeszłam przez kuchnie nie zatrzymując sie w niej.Nie byłam głodna.Zeszłam po dwóch stopniach i podeszłam do wielkiej kanapy.Położyłam sie na nią i włączyłam telewizor.Przeskakiwałam  z kanału na kanał,lecz nic ciekawego nie było.Zrezygnowana wyłączyłam go.
-Baster-zawołałam mojego psiaka.Było to rasa bokser.Zostaje mi tylko on.Po chwili wbiegł do salonu średniej wielkości pies który sięgał mi do ud.Usiadłam na podłodze,mocno go przytulając.Baster polizał mnie po nosie.I położył sie na moich nogach.Bardzo go kochałam.
-Och gdyby tylko spełniło sie moje marzenie-wymruczałam mu do uszka.Pies spojrzał na mnie bystrze swoimi wielkimi czarnymi oczami.W tej samej chwili poczułam jak coś niezwykłego przechodzi przez moje ciało.Taki magiczny dreszczyk Potem ku swojemu wielkiemu zdziwieniu usłyszałam głos w swojej głowie.
-"Jakie marzenie?"-pytał.
-Och...-wyrzuciłam z siebie.Byłam pod wrażeniem.Co sie działo?Czy to znowu moja wyobraźnia.
-Kto ty?-spytałam mało inteligentnie.W tej chwili baster położył mi swoją łapę na mój brzuch.
-"No ja twój pies"
Nie,nie,nie to niemożliwe.Jak?W tej chwili przypomniało mi sie moje wczorajsze życzenie.Ale...ale to niemożliwe.A jednak.Złapałam sie za głowe.
-To tylko twoja wyobraźnia.Spokojnie Klara,spokojnie-powtarzałam cicho.Baster potrząsnął łbem i wstał.
-"Nie to nie wyobraźnia.No patrz zrobie wszystko co mi każesz"-usłyszałam ten sam głos.Postanowiłam to wypróbować.
-Siad-Baster usiadł a trzeba zwrócić uwagę,że nigdy tego nie robił gdy mu kazano.-Hmm szczeknij-wypowiedziałam to i sekundę potem Baster szczęknął głośno.To nic nie znaczy.Wstałam.
-Chodź-Baster posłusznie poszedł za mną.Wyprowadziłam go na dwór-Siadaj-usiadł.Chwilę potem siedziałam obok niego.Spojrzałam na krzaki na których siedziały wróble i inne ptaki.
-Skoro gadam z tobą to i z innymi mogę.-było to bardziej pytanie niż stwierdzenie.
-"No jasne"
Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Hej ptaki?-zawołałam.Około dziesięć główek zwróciło sie w moją strone.Wskazałam ręką na najbardziej oddalonego.
-Przylecisz tutaj?-Spytałam.Jak wielkie było moje zdziwienie gdy po chwili na mojej wyciągniętej prawej ręce siedział malutki wróbelek.Patrzył na mnie swoimi czarnymi oczkami
-"No więc?Co chciałaś?"-spytał zupełnie inny głos .Aż zakrztusiłam sie powietrzem.To...to prawda?
-Nie to tylko sen.Tak to na pewno sen-wmawiałam sobie.
-"Oj to nie sen naprawdę"-usłyszałam głos wróbelka?Jeny jak to dziwnie brzmi...Zwariowałam.Co robisz?Gadam sobie ze zwierzętami a ty?
Rozmawiałam z nimi całą godzinę.Czasem też z innymi.Nawet nie wiecie jak mądre są zwierzęta,gdy sie je rozumie.
___________________________________________________________
A więc nudziło mi sie i już dzis daje koleny rozdział :DD Miłego czytania życzę <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz