Siedziałam na trawniku z Basterem przez całą godzinę.Nadal nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje.O wyznaczonej godzinie usłyszałam głos mojej przyjaciółki, która stała za bramką i przyglądała mi sie z uśmiechem.
-Idziesz?Czy bawisz sie z psem?-zawołała.Szybko wstałam i cicho pożegnałam sie ze zwierzętami.Podbiegłam do bramki i wyszłam z mojego podwórka.Przytuliłam sie na powitanie z Agnes i ruszyłyśmy przed siebie.
-To co robimy?-Spytała po chwili.
-Pójdziesz gdzieś ze mną?-spytałam.Agnes tylko pokiwała głową.Szliśmy rozmawiając na różne tematy.W końcu dotarliśmy do tego miejsca.Owym miejscem była budka stojąca w środku miasta.Hmm nie, nie budka.To taki jakby jeden pokój, jedno pomieszczenie.Był to punkt informacyjny.Agnes spojrzała na mnie pytająco, ale nic nie powiedziała.Przez godzinę spędzą ze zwierzętami w głowie kształtował mi sie pewnien pomysł.Teraz musiałam sie troche o nim dowiedzieć.Weszłyśmy do pomieszczenia.Młody mężczyzna, który siedział za biurkiem spojrzał na nas z uśmiechem.
-Dzień dobry-przywitałyśmy sie równocześnie.
-Dzień dobry dziewczynki siadajcie-wskazał ręką dwa krzesła.Szybko na nie usiedliśmy.Mężczyzna spojrzał sie na nas pytająco.
-Więc...chcecie sie czegoś dowiedzieć?-spytał po chwili ciszy.Przekręciłam sie na krześle i przytaknęłam głową.
-Czy pan też ma informacje o zwierzętach?-spytałam patrząc na swoje stopy.
-O zwierzętach?Tak mam.A jakie was interesują?-spytał wpisując coś w komputerze.Przełknęłam cicho ślinę.
-Wilkory-odpowiedziałam podnosząc wzrok.Mężczyzna był trochę zdziwiony.
-Wilkory?Ale co chcecie o nich wiedzieć?I w ogóle po co wam takie informacje?-spytał podejrzliwie patrząc to na mnie to na Agnes.Spojrzałam przelotnie na nią a ta ledwie widzialnie skinęła głową co miało oznaczać, że będzie przytakiwać na wszystko co powiem.Jeny jak dobrze że umiemy porozumiewać sie bez słów, stwierdziłam w myślach.
-Więc przed końcem szkoły nasza wychowawczyni ogłosiła konkurs.Trzeba opisać jakieś dzikie zwierze, ale wie pan tak ze szczegółami.My osobiście wiemy o wilkorach mało-zmyśliłam wszystko na poczekaniu.Ku mojemu zdziwieniu odezwała sie Agnes.
-No właśnie a bardzo nam zależy, żeby wygrać-powiedziała słodkim głosem.Facet westchnął i sięgnął ręką po jakąś grubą książke.Zaczął szukać jakieś strony.
-Nie rozumiem tylko czemu wilkory?Przecież o nich wiecie jak sądze najmniej.Nie mogłyście wybrać jakiegoś innego zwierzaka?-spytał
-Nie bo wilkory są ciekawe-odpowiedziałam.Facet położył otwartą na właściwej stronie książke przed nami.Sięgnęłam po jedną kartkę leżącą na stole i długopis.
-Więc tak wilkory to odmienny gatunek wilków.Są o wiele groźniejsze.Dorosły wilkor dosięgał by wam gdzieś do klatki pierśiowej.Są nie tylko większe od wilków,ale mają też ostrzejsze i twardsze kły.Wystarcza im kilka sekund by zabić dorosłego niedźwiedzia.-zaczął swój wykład pokazując nam zdjęcia w książce.Ja wszystko zapisywałam-Obecnie w naszym kraju jest tylko kilkanaście wilkorów.Wszystkie znajdują sie w rezerwacie...
-A w jakim mieście ten rezerwat sie znajduje?-przerwałam mu pytaniem
-W Charlubry-odpowiedział-Jest ich jak mówiłem niewiele ponieważ policje próbowały je oswoić.Co niestety im sie nie udało.Mieli u siebie ponad setke wilkorów.Gdy myśleli,że są już oswojone wypuszczali je a wtedy wilkor atakował na ludzi.Prezydent wydał rozkaz pozabijania wszystkich wilkorów, które sie tam znajdowały.Tym oto sposobem pozostało ich niewiele.Co dalej?W tych czasach i to całkiem niedawno bo jakieś dwadzieścia lat temu Dorian Collins oswoił wilkora.Od małego miał z nimi styczność.Zajęło mu to dużo czasu, ale ostatecznie zostali przyjaciółmi Gray bo tak sie nazywa ten wilkor nie dałby nikomu skrzywdzić swojego pana.Chodzi z nim wszędzie i słucha sie go jak wyuczony pies.
-Nie zabrali mu go?-spytałam zdziwiona
-Och nie oczywiście,że nie.Uznali,że nie jest zagrożeniem i całkowicie słucha sie Doriana.A poza tym bali sie do niego podjeść-wyjaśnił z uśmiechem.Agnes westchnęła
-Pozabijać ich pistoletami to sie nie bali...
Wstałam i Agnes za mną.Jeszcze raz przyjrzałam sie zdjęciu ogromnego wilkora a potem spojrzałam prosto w niebieskie oczy faceta.
-Dziękujemy bardzo za informacje.Na pewno nam sie przydadzą-podziękowałam grzecznie-Do widzenia-pożegnałam sie i wyszliśmy pomieszczenia.Ruszyłyśmy chodnikiem w stronę domu Agnes.Spojrzałam na nią i wiedziałam,że zaraz wybuchnie z pytaniami.
-Powiem ci wszystko u ciebie-rzuciłam do niej-tu za dużo ludzi.
Weszłyśmy do jej pokoju i od razu padło pierwsze pytanie
-Po co ci to wszystko wiedzieć?
Westchnęłam kładąc sie na jej łóżku.Zakryłam ręką oczy.Jak mam jej to wyjaśnić.
-Dobra siadaj.Musze ci coś powiedzieć-Agnes usiadła obok mnie zdziwiona.
-Wiem,że to zabrzmi dziwnie,ale umiem rozmawiać,ze zwierzętami.-wyrzuciłam z siebie szybko, ale dobrze wiedziała, że Agnes zrozumiała.Patrzyła z niedowierzaniem.Przez chwilę panowała zupełna cisza.Nawet szczekający pies za oknem ucichł.Potem ku mojemu zdumieniu moja przyjaciółka zaczęła sie śmiać jak wariatka.Nie mogła opanować śmiechu i krztusiła sie nim.Wywróciłam oczami.Nie byłam zła widziałam, że tak zareaguje.Powili zaczęła sie uspokajać spojrzała na mnie.
-Dobra a tak na serio?-spytała rozbawiona.Pokręciłam głową
-To prawda.Agnes to prawda-powiedziałam z grobową miną.Agnes przyłożyła mi ręke do czoła.
-Dobrze sie czujesz?-spytała zmartwiona.Odepchnęłam wkurzona jej dłoń.
-Przecież ci mówie prawde-prawie krzyknęłam zrywając sie na nogi-I tak dobrze sie czuje.
Agnes również wstała
-Słyszysz co ty mówisz?Przecież to chore.Twoja wyobraźnia znów zaczyna cie mylić.Musisz umieć odróżnić jawę od rzeczywistości-wypomniała mi.Zagryzłam wargę.Jak jej niby miałam to udowodnić.Agnes nie miała żadnych zwierząt.Mój wzrok trafił na okno.Szybkim krokiem podeszłam do niego otwierając je.Przeleciałam wzrokiem każde drzewo.Na jednej gałęzi siedział kruk.Było on jakieś trzy metry od nas.Poczułam jak Agnes staje koło mnie.Co mam niby do niego powiedzieć.
-Kruku!Kruku-zawołałam do niego wymachując rękami.
-Klara czy ty sie słyszysz ty gadasz do kruka.Kruki...-przerwała otwierając szeroko usta.W tej właśnie chwili owy kruk usiadł na mojej dłoni patrząc sie na mnie swoimi oczkami.Uśmiechnęłam sie z wyższością do przyjaciółki.Agnes zamknęła i otworzyła usta kilkakrotnie.Wskazałam palcem czarnego ptaka i wyjęczała.
-J-Jak?
Spojrzałam na ptaka, który siedział praktycznie sie nie ruszając.Chyba czekał na polecenie.
-Dobra już nic.Możesz lecieć-powiedziałam cicho a kruk uniósł skrzydła i pofrunął na gałąź.Spojrzałam na oniemiałą twarz mojej przyjaciółki.
-T-ty... on tu przyfrunął a potem...O Mój Boże-wykrzyczała i rzuciła sie na mnie ze szczęścia.Nie wiem co sprawiło, że tak nagle wybuchła.Gdy sie opanowała usiadła na łóżku, wskazała ręką miejsce obok siebie.
-Wiesz jakie to wspaniałe?-spytała podekscytowana chowając włosy za ucho-Jeny wszystkie zwierzęta świata są na twoje zawołanie.Przecież ty teraz jesteś nietykalna.Nikt ci już nie podskoczy.
Westchnęłam cicho.Tak to prawda, ale ja nie tego chciałam.Spojrzałam prosto w jej wielkie szare oczy.Chyba dopiero teraz zdała sobie z czegoś sprawe.
-Ale...ale po co ci informacje o wilkorach?-spytała podejrzliwie.Opuściłam wzrok zmieszana.-Mów.
-Chce jednego oswoić.Agnes ja uciekam z domu.
sobota, 31 sierpnia 2013
środa, 21 sierpnia 2013
1.
Powoli otworzyłam swoje oczy.Przetarłam je dłonią i spojrzałam na zegarek.Dwunasta dwadzieścia osiem.Ach kocham wakacje,nikt nie każde ci szybko wstawać.Zeskoczyłam z łóżka,wzięłam ubrania i wyszłam z pokoju.Czułam sie dziwnie magicznie.Swoje kroki skierowałam do łazienki.Gdy znalazłam się w środku,zamknęłam za sobą drzwi.Podeszłam do zlewu i opukałam twarz,zimną wodą.Wytarłam się ręcznikiem i spojrzałam w wiszące powyżej lustro.Spoglądała na mnie brunetka z bladą,kładką cerą i małym noskiem.Wzięłam do ręki szczotkę i rozczesałam na prosto ściętą grzywkę.Przyjrzałam się sobie.Nic mi się we mnie nie podobało.Ach nie czekaj.Przybliżyłam twarz do lustra i zapaliłam światło w nim.Spoglądałam prosto w śliczne oczy.Może nie były zbyt duże,ale jakiego koloru.Morski niebieski przeplatany z jasnym zielonym otoczony czarną obwódką.Jedyna rzecz,która była we mnie ładna.Dużo osób często mi mówiło,że mam śliczne oczka.Zrzuciłam z siebie piżamkę i weszłam pod prysznic.Po chwili ciepłe kropelki wody opadły na moje ciało.Pogrążyłam sie w myślach.Niedawno zadano mi pytanie-"Kim naprawdę jesteś?"Hmm.Jestem Klarą.Trzynastoletnią dziewczynką,która idzie do pierwszej gimnazjum.Dziewczynką z wielką wybujałą wyobraźnią.Moja wyobraźnia jest naprawdę bardzo rozwinięta.Umiałam wyobrazić sobie dosłownie wszystko.Był to plus.Minusem było to,że płata mi często figle w nocy.Słyszę jak ktoś chodzi po domu,rozmawia lub głaska mnie po włosach.Czuje czyjąś obecność.A zaczęło się to bardzo niewinnie.Usłyszałam,a raczej moja wyobraźnia usłyszała jak ktoś chodzi po domu.Wstałam z łóżka i ostrożnie wychyliłam się za próg drzwi.Zobaczyłam(to znaczy moja wyobraźnia zobaczyła)chłopca który siedział obok poduchy mojego pieska.Podeszłam do niego cicho,lecz i tak mnie usłyszał.Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.Usiadłam przy nim i zaczęliśmy rozmawiać.Tak zastał mnie mój tata,o piątej rano.Zaczęłam mu tłumaczy,że rozmawiałam z chłopcem i wymachiwać rękami w jego stronę.Mój tata nikogo jednak nie widział.Miałam wtedy sześć lat.Owy chłopiec był ze mną przez kilka lat.W wieku dziesięciu lat zdałam sobie sprawę z tego,że to tylko moja wyobraźnia.Chłopiec,który rósł razem ze mną zniknął bez śladu i nigdy go już nie widziałam.To właśnie ta moja wyobraźnia stawiała mi przed oczami obraz chłopca a mój mózg podsuwał do głowy odpowiedzi tak szybko,że nie można sie było zorientować,czy to ja czy naprawdę jakiś chłopak.Uśmiechnęłam sie do tych wspomnień.Byłam dziwnym dzieckiem.Jaka jestem teraz?.Nadal dziecko z wyobraźnią.Zamiast siedzieć na komputerze jak wszyscy w moim wieku wolałam poczytać książkę o fantastyce.Nie miałam facebooka,twittera,gadu gadu i tego typu rzeczy.Nie miałam nawet naszej klasy.W sumie po co?Nie byłam za bardzo lubiana.Przez cały okres przedszkola i szkoły miałam tylko dwójkę takich bliższych znajomych.Nikt nigdy mnie nie lubił.Nie za bardzo mi to przeszkadzało,choć przykro mi sie robiło gdy każdy miał z kim pracować na lekcji,tylko nie ja.Nie lubię oszustów.Wole prawdę od kłamstwa.Nie jestem pewna czy zaufałabym komuś kto mnie oszukał.Sama jestem szczera do bólu.Dużo osób uważa to za chamskie.Ale tak naprawdę wszyscy chcą prawdy,a gdy już ją dostaną to narzekają,że ich to boli.Jestem zawsze pogodna i dla każdego miła .Wierzę w magię i nadal mam nadzieje,że stanie sie coś magicznego w moim życiu.Wiem jestem śmieszna.Skończyłam sie płukać z piany i wyskoczyłam z prysznica.Wytarłam się ręcznikiem i obwiązałam sie nim.Wyszłam z łazienki.Dom był zupełnie pusty.Siostra spała i koleżanki,rodzice w pracy a brat już rano pojechał do dziewczyny.Weszłam do pokoju i szybko sie ubrałam.Nie wiedziałam co mam teraz robić.Dopiero za godzinę spotykam sie z Agnes.Spojrzałam na moją wielką przestronną szafkę z książkami.Wszytko mam już przeczytane.Trzeba by kupić coś nowego.Dobra ide pooglądać telewizje,zdecydowałam sie.Przeszłam przez kuchnie nie zatrzymując sie w niej.Nie byłam głodna.Zeszłam po dwóch stopniach i podeszłam do wielkiej kanapy.Położyłam sie na nią i włączyłam telewizor.Przeskakiwałam z kanału na kanał,lecz nic ciekawego nie było.Zrezygnowana wyłączyłam go.
-Baster-zawołałam mojego psiaka.Było to rasa bokser.Zostaje mi tylko on.Po chwili wbiegł do salonu średniej wielkości pies który sięgał mi do ud.Usiadłam na podłodze,mocno go przytulając.Baster polizał mnie po nosie.I położył sie na moich nogach.Bardzo go kochałam.
-Och gdyby tylko spełniło sie moje marzenie-wymruczałam mu do uszka.Pies spojrzał na mnie bystrze swoimi wielkimi czarnymi oczami.W tej samej chwili poczułam jak coś niezwykłego przechodzi przez moje ciało.Taki magiczny dreszczyk Potem ku swojemu wielkiemu zdziwieniu usłyszałam głos w swojej głowie.
-"Jakie marzenie?"-pytał.
-Och...-wyrzuciłam z siebie.Byłam pod wrażeniem.Co sie działo?Czy to znowu moja wyobraźnia.
-Kto ty?-spytałam mało inteligentnie.W tej chwili baster położył mi swoją łapę na mój brzuch.
-"No ja twój pies"
Nie,nie,nie to niemożliwe.Jak?W tej chwili przypomniało mi sie moje wczorajsze życzenie.Ale...ale to niemożliwe.A jednak.Złapałam sie za głowe.
-To tylko twoja wyobraźnia.Spokojnie Klara,spokojnie-powtarzałam cicho.Baster potrząsnął łbem i wstał.
-"Nie to nie wyobraźnia.No patrz zrobie wszystko co mi każesz"-usłyszałam ten sam głos.Postanowiłam to wypróbować.
-Siad-Baster usiadł a trzeba zwrócić uwagę,że nigdy tego nie robił gdy mu kazano.-Hmm szczeknij-wypowiedziałam to i sekundę potem Baster szczęknął głośno.To nic nie znaczy.Wstałam.
-Chodź-Baster posłusznie poszedł za mną.Wyprowadziłam go na dwór-Siadaj-usiadł.Chwilę potem siedziałam obok niego.Spojrzałam na krzaki na których siedziały wróble i inne ptaki.
-Skoro gadam z tobą to i z innymi mogę.-było to bardziej pytanie niż stwierdzenie.
-"No jasne"
Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Hej ptaki?-zawołałam.Około dziesięć główek zwróciło sie w moją strone.Wskazałam ręką na najbardziej oddalonego.
-Przylecisz tutaj?-Spytałam.Jak wielkie było moje zdziwienie gdy po chwili na mojej wyciągniętej prawej ręce siedział malutki wróbelek.Patrzył na mnie swoimi czarnymi oczkami
-"No więc?Co chciałaś?"-spytał zupełnie inny głos .Aż zakrztusiłam sie powietrzem.To...to prawda?
-Nie to tylko sen.Tak to na pewno sen-wmawiałam sobie.
-"Oj to nie sen naprawdę"-usłyszałam głos wróbelka?Jeny jak to dziwnie brzmi...Zwariowałam.Co robisz?Gadam sobie ze zwierzętami a ty?
Rozmawiałam z nimi całą godzinę.Czasem też z innymi.Nawet nie wiecie jak mądre są zwierzęta,gdy sie je rozumie.
___________________________________________________________
A więc nudziło mi sie i już dzis daje koleny rozdział :DD Miłego czytania życzę <3
-Baster-zawołałam mojego psiaka.Było to rasa bokser.Zostaje mi tylko on.Po chwili wbiegł do salonu średniej wielkości pies który sięgał mi do ud.Usiadłam na podłodze,mocno go przytulając.Baster polizał mnie po nosie.I położył sie na moich nogach.Bardzo go kochałam.
-Och gdyby tylko spełniło sie moje marzenie-wymruczałam mu do uszka.Pies spojrzał na mnie bystrze swoimi wielkimi czarnymi oczami.W tej samej chwili poczułam jak coś niezwykłego przechodzi przez moje ciało.Taki magiczny dreszczyk Potem ku swojemu wielkiemu zdziwieniu usłyszałam głos w swojej głowie.
-"Jakie marzenie?"-pytał.
-Och...-wyrzuciłam z siebie.Byłam pod wrażeniem.Co sie działo?Czy to znowu moja wyobraźnia.
-Kto ty?-spytałam mało inteligentnie.W tej chwili baster położył mi swoją łapę na mój brzuch.
-"No ja twój pies"
Nie,nie,nie to niemożliwe.Jak?W tej chwili przypomniało mi sie moje wczorajsze życzenie.Ale...ale to niemożliwe.A jednak.Złapałam sie za głowe.
-To tylko twoja wyobraźnia.Spokojnie Klara,spokojnie-powtarzałam cicho.Baster potrząsnął łbem i wstał.
-"Nie to nie wyobraźnia.No patrz zrobie wszystko co mi każesz"-usłyszałam ten sam głos.Postanowiłam to wypróbować.
-Siad-Baster usiadł a trzeba zwrócić uwagę,że nigdy tego nie robił gdy mu kazano.-Hmm szczeknij-wypowiedziałam to i sekundę potem Baster szczęknął głośno.To nic nie znaczy.Wstałam.
-Chodź-Baster posłusznie poszedł za mną.Wyprowadziłam go na dwór-Siadaj-usiadł.Chwilę potem siedziałam obok niego.Spojrzałam na krzaki na których siedziały wróble i inne ptaki.
-Skoro gadam z tobą to i z innymi mogę.-było to bardziej pytanie niż stwierdzenie.
-"No jasne"
Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Hej ptaki?-zawołałam.Około dziesięć główek zwróciło sie w moją strone.Wskazałam ręką na najbardziej oddalonego.
-Przylecisz tutaj?-Spytałam.Jak wielkie było moje zdziwienie gdy po chwili na mojej wyciągniętej prawej ręce siedział malutki wróbelek.Patrzył na mnie swoimi czarnymi oczkami
-"No więc?Co chciałaś?"-spytał zupełnie inny głos .Aż zakrztusiłam sie powietrzem.To...to prawda?
-Nie to tylko sen.Tak to na pewno sen-wmawiałam sobie.
-"Oj to nie sen naprawdę"-usłyszałam głos wróbelka?Jeny jak to dziwnie brzmi...Zwariowałam.Co robisz?Gadam sobie ze zwierzętami a ty?
Rozmawiałam z nimi całą godzinę.Czasem też z innymi.Nawet nie wiecie jak mądre są zwierzęta,gdy sie je rozumie.
___________________________________________________________
A więc nudziło mi sie i już dzis daje koleny rozdział :DD Miłego czytania życzę <3
wtorek, 20 sierpnia 2013
Prolog
-Ty "Dziewczyno która żyje w świecie magii"-usłyszałam głos mojej starszej siostry.Odłożyłam na bok czytaną właśnie książkę.Wstałam i wyszłam ze swojego pokoju.Swoje kroki skierowałam w stronę salonu.Stanęłam przed dwoma stopniami,którymi schodziło sie do owego pokoju i spojrzałam pytająco na Lucy.Moja siostra oderwała wzrok od telewizora i spojrzałam na mnie a w jej oczach pojawiły sie iskierki.
-Wiesz,że dziś jest noc spadających gwiazd?-Spytała wskazując na telewizor.-Mówią tak w wiadomościach.W naszym mieście nawet będą organizować taki mały piknik.Idziesz?Wiem,że kochasz takie rzeczy-spytała.Miała racje.Uwielbiam wszystkie rzeczy który,choć trochę przypominają magię.Lucy była na razie miła,ale ja wiedziałam,że zaraz będzie po prostu wredna.Moja siostra była piętnastoletnią brunetką z zielonymi oczami.Niczym nie wyróżniała się od reszty dziewczyn w jej wieku.Nie miała prawie w ogóle wyobraźni.Sprytna też za bardzo nie jest,choć w szkole szło jej dość dobrze.Nie pamiętam kiedy był taki dzień w którym by mnie nie wyzywała lub biła.Przyzwyczaiłam się do tego,że jestem tą gorszą.-Może poproś jakąś swoją koleżankę.Może z tobą pójdzie?-Spytała a jej głos zmienił sie na kpiący.Wiedziałam,że znów jest tą wredną-Ach no tak ty nie masz koleżanek.Zupełnie zapomniałam-walnęła sie w czoło.
-Nieprawda-zaprzeczyłam szybko-Ja mam po prostu ich nie znasz.
-Wmawiaj sobie-powiedziała.Widziałam po jej twarzy,że chce coś powiedzieć,więc jak najszybciej odwróciłam się i wróciłam do pokoju.Usiadłam na łóżko i zabrałam sie do czytania książki.Nie wychodziło mi to jednak.Pomyślałam o tym co powiedziała Lucy.To nie prawda że nie mam przyjaciół.Może nie jestem za bardzo lubiana no ale...Sięgnęłam po swój telefon i sprawdziłam kontakty.Czternaście kontaktów w tym jeden nie z rodziny.Agnes.Uśmiechnęłam się.To taka jakby moja przyjaciółka.Jedyna,którą mam,ale mam.Wybrałam jej numer i już po chwili słyszałam charakterystyczne pikanie.
-Hello Klaruś-usłyszałam wesoły głos dziewczyny
-Hejka Agnes.Idziesz dzisiaj na te spadające gwiazdy.?
-Na ten piknik.Nie,nie idę.Przyjeżdża moja babci i mam siedzieć w domu-słyszałam po jej głosie,że nie bardzo chce jej sie to robić.Westchnęłam zrezygnowana
-No trudno.Widzimy sie jutro tak?-Spytałam.
-Jasne.To papa-pożegnała sie
-Pa.-rozłączyłam sie i rzuciłam telefon na dywan.Nie pójde sama.No cóż to zostało mi chyba tylko moje podwórko.
O równej dwudziestej drugiej ubrałam się i wyszłam przed dom.Podeszłam szybkim krokiem do trampoliny.Weszłam na nią po drabince i położyłam sie na jej środku.Otworzyłam przyniesione przez siebie paluszki i spojrzałam w niebo.Westchnęłam rozmarzona.Niebo wyglądało tak pięknie.Gwiazda za gwiazdą przecinała czarne niebo.Nie można opisać tego jak wspaniale to wyglądało.Nagle coś mi sie przypomniało.No tak życzenie.Trzeba pomyśleć życzenie.Zamknęłam oczy.Tylko czego ja chce."Żeby rodzeństwo mnie nie gnębiło?" "Żeby być ładną i chudszą?" "Bardziej lubianą?" Tak chciałam żeby te wszystkie marzenia sie spełniły.Tyle,że są to głupie życzenia.Nie mające na celu nic innego tylko poprawienie własnej osoby."A może żeby żyć w świecie magii?" Tak to lepsze.Nagle do głowy przyszło mi idealne życzenie.Zastanowiłam sie chwilę.
-Chce...chce potrafić porozumiewać sie w myślach ze zwierzętami-wypowiedziałam na głos życzenie.Otworzyłam oczy ponownie spoglądając na przepiękne niebo.
-Gdyby tylko marzenia sie spełniały-westchnęłam zrezygnowana.
____________________________________________________________________________
No i jest prolog.Nie jest za ciekawy .W pierwszym rozdziale pojawi sie wiele wyjaśnień.Opis wyglądu i charakteru głównej postaci.Rozdział 1 powinien pojawić sie w tym tygodniu <33
-Wiesz,że dziś jest noc spadających gwiazd?-Spytała wskazując na telewizor.-Mówią tak w wiadomościach.W naszym mieście nawet będą organizować taki mały piknik.Idziesz?Wiem,że kochasz takie rzeczy-spytała.Miała racje.Uwielbiam wszystkie rzeczy który,choć trochę przypominają magię.Lucy była na razie miła,ale ja wiedziałam,że zaraz będzie po prostu wredna.Moja siostra była piętnastoletnią brunetką z zielonymi oczami.Niczym nie wyróżniała się od reszty dziewczyn w jej wieku.Nie miała prawie w ogóle wyobraźni.Sprytna też za bardzo nie jest,choć w szkole szło jej dość dobrze.Nie pamiętam kiedy był taki dzień w którym by mnie nie wyzywała lub biła.Przyzwyczaiłam się do tego,że jestem tą gorszą.-Może poproś jakąś swoją koleżankę.Może z tobą pójdzie?-Spytała a jej głos zmienił sie na kpiący.Wiedziałam,że znów jest tą wredną-Ach no tak ty nie masz koleżanek.Zupełnie zapomniałam-walnęła sie w czoło.
-Nieprawda-zaprzeczyłam szybko-Ja mam po prostu ich nie znasz.
-Wmawiaj sobie-powiedziała.Widziałam po jej twarzy,że chce coś powiedzieć,więc jak najszybciej odwróciłam się i wróciłam do pokoju.Usiadłam na łóżko i zabrałam sie do czytania książki.Nie wychodziło mi to jednak.Pomyślałam o tym co powiedziała Lucy.To nie prawda że nie mam przyjaciół.Może nie jestem za bardzo lubiana no ale...Sięgnęłam po swój telefon i sprawdziłam kontakty.Czternaście kontaktów w tym jeden nie z rodziny.Agnes.Uśmiechnęłam się.To taka jakby moja przyjaciółka.Jedyna,którą mam,ale mam.Wybrałam jej numer i już po chwili słyszałam charakterystyczne pikanie.
-Hello Klaruś-usłyszałam wesoły głos dziewczyny
-Hejka Agnes.Idziesz dzisiaj na te spadające gwiazdy.?
-Na ten piknik.Nie,nie idę.Przyjeżdża moja babci i mam siedzieć w domu-słyszałam po jej głosie,że nie bardzo chce jej sie to robić.Westchnęłam zrezygnowana
-No trudno.Widzimy sie jutro tak?-Spytałam.
-Jasne.To papa-pożegnała sie
-Pa.-rozłączyłam sie i rzuciłam telefon na dywan.Nie pójde sama.No cóż to zostało mi chyba tylko moje podwórko.
O równej dwudziestej drugiej ubrałam się i wyszłam przed dom.Podeszłam szybkim krokiem do trampoliny.Weszłam na nią po drabince i położyłam sie na jej środku.Otworzyłam przyniesione przez siebie paluszki i spojrzałam w niebo.Westchnęłam rozmarzona.Niebo wyglądało tak pięknie.Gwiazda za gwiazdą przecinała czarne niebo.Nie można opisać tego jak wspaniale to wyglądało.Nagle coś mi sie przypomniało.No tak życzenie.Trzeba pomyśleć życzenie.Zamknęłam oczy.Tylko czego ja chce."Żeby rodzeństwo mnie nie gnębiło?" "Żeby być ładną i chudszą?" "Bardziej lubianą?" Tak chciałam żeby te wszystkie marzenia sie spełniły.Tyle,że są to głupie życzenia.Nie mające na celu nic innego tylko poprawienie własnej osoby."A może żeby żyć w świecie magii?" Tak to lepsze.Nagle do głowy przyszło mi idealne życzenie.Zastanowiłam sie chwilę.
-Chce...chce potrafić porozumiewać sie w myślach ze zwierzętami-wypowiedziałam na głos życzenie.Otworzyłam oczy ponownie spoglądając na przepiękne niebo.
-Gdyby tylko marzenia sie spełniały-westchnęłam zrezygnowana.
____________________________________________________________________________
No i jest prolog.Nie jest za ciekawy .W pierwszym rozdziale pojawi sie wiele wyjaśnień.Opis wyglądu i charakteru głównej postaci.Rozdział 1 powinien pojawić sie w tym tygodniu <33
Heejka :>
Więc tak mam na imie Klara.Dobra tak naprawdę to moje drugie imię ale nie lubię pierwszego-Klaudia.Założyłam bloga z myślą o pisaniu i dodawaniu tu pewnego opowiadana.Jakie ono będzie sami sie wkrótce przekonacie :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)